Czy sąd wstrzyma wniosek o upadłość w trakcie jej restrukturyzacji firmy? Jak działa pierwszeństwo restrukturyzacji i gdzie są pułapki
Pytanie „Czy sąd wstrzyma wniosek o upadłość w trakcie jej restrukturyzacji firmy?” pojawia się zwykle w scenariuszu, który w praktyce wygląda tak samo niezależnie od branży: wierzyciel (albo kilku) składa wniosek o ogłoszenie upadłości, a spółka próbuje uruchomić restrukturyzację, żeby zyskać czas i narzędzia do zawarcia układu. W tym miejscu pojawia się mit, że „restrukturyzacja automatycznie blokuje upadłość”. Prawda jest bardziej precyzyjna:
co do zasady restrukturyzacja ma pierwszeństwo, a sąd upadłościowy może wstrzymać rozpoznanie wniosku o upadłość — ale są wyjątki, a wstrzymanie nie oznacza bezczynności sądu.
Jeśli potrzebujesz szerszego kontekstu, jak działają tryby restrukturyzacji i po co w ogóle jest układ, zobacz też nasz przewodnik: restrukturyzacja – czym jest i co warto wiedzieć.
Zbieg wniosku restrukturyzacyjnego i wniosku o upadłość: zasada pierwszeństwa (i dlaczego ustawodawca ją wprowadził)
W polskim modelu prawnym restrukturyzacja jest projektowana jako „pierwsza odpowiedź” na kryzys, a upadłość jako rozwiązanie likwidacyjne, gdy ratowanie przedsiębiorstwa nie ma już realnych podstaw albo szkodzi wierzycielom. Dlatego przy zbiegu wniosków działa logika:
- najpierw rozstrzygamy, czy jest sens (i warunki) do restrukturyzacji,
- dopiero potem — jeśli restrukturyzacja nie wchodzi w grę lub się nie uda — rozważamy upadłość.
Od strony przepisów „kręgosłup” tego mechanizmu wynika przede wszystkim z Prawa upadłościowego: art. 9a (zakaz ogłoszenia upadłości w czasie prowadzenia postępowania restrukturyzacyjnego) oraz art. 9b (kolejność rozpoznawania wniosków i wstrzymanie rozpoznania wniosku o upadłość przy zbiegu). Do tego dochodzą przepisy Prawa restrukturyzacyjnego o przebiegu i skutkach poszczególnych trybów — bo to one przesądzają, czy restrukturyzacja realnie „trzyma” się na nogach, czy jest tylko próbą przeciągnięcia czasu.
W praktyce najważniejsze jest to, że przy zbiegu wniosków najpierw rozpoznaje się wniosek restrukturyzacyjny, a sąd upadłościowy wstrzymuje rozpoznanie wniosku o ogłoszenie upadłości do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia w restrukturyzacji — przy czym wstrzymanie nie wyklucza zabezpieczenia majątku. Jednocześnie ustawodawca zostawił „zawór bezpieczeństwa”: jeżeli wstrzymaniu sprzeciwia się interes ogółu wierzycieli, sąd upadłościowy może odstąpić od wstrzymania i przejąć oba wnioski do wspólnego rozpoznania (albo — w szczególnych sytuacjach — rozpoznać wniosek upadłościowy, gdy restrukturyzacyjne podstawy są mu znane, a zwłoka szkodzi wierzycielom).
Praktyczny sens jest prosty: dobrze przeprowadzony układ bywa dla wierzycieli lepszy niż likwidacja (bo pozwala spłacać dług z przyszłych przepływów), a dla rynku lepszy niż „cięcie na złom” (bo ratuje łańcuchy dostaw, kontrakty i miejsca pracy). Jednocześnie prawo nie premiuje pozornej restrukturyzacji służącej wyłącznie do przeciągania czasu.
Jak sąd „mierzy”, czy restrukturyzacja jest realna (6 pytań, które w praktyce wracają najczęściej)
W praktyce sąd (i wierzyciele) patrzą na restrukturyzację przez pryzmat tego, czy ma ona ekonomiczny i proceduralny sens oraz czy nie zwiększa ryzyka pokrzywdzenia wierzycieli. W projektach restrukturyzacyjnych — niezależnie od branży — powtarza się zestaw pytań kontrolnych, który jest spójny z podejściami stosowanymi w zarządzaniu kryzysowym (w tym standardem krótkoterminowego planowania płynności w horyzoncie 13 tygodni i z zasadą, że „cash flow wygrywa z narracją”):
1) Czy firma ma finansowanie bieżącej działalności?
Restrukturyzacja „wisi” na zdolności do regulowania kosztów bieżących (płace, kluczowe dostawy, media, podatki bieżące). Jeśli dłużnik nie jest w stanie utrzymać operacyjnego „kręgosłupa”, układ jest zwykle tylko odroczeniem nieuniknionego.
2) Czy mapa długu jest kompletna i policzona jednym standardem?
Sąd i wierzyciele bardzo szybko wyłapują sytuacje, w których listy zobowiązań są niespójne (różne salda, brak rozdzielenia kapitału/odsetek, pominięte zabezpieczenia, brak rozróżnienia sporności). To z punktu widzenia procesu oznacza ryzyko chaosu, sporów i strat czasu.
3) Czy istnieje „most” do układu, a nie tylko wniosek?
W postępowaniach, które kończą się układem, zwykle widać: zarys propozycji układowych, plan działań naprawczych, określenie grup wierzycieli oraz dowody rozmów z kluczowymi podmiotami (bank, największy dostawca, leasing).
4) Czy restrukturyzacja nie jest narzędziem selektywnego faworyzowania?
Jeżeli w tle widać próby „ustawienia” sytuacji na rzecz wybranych wierzycieli (np. nietypowe zabezpieczenia tuż przed kryzysem, transfery w grupie, kompensaty bez podstaw), ryzyko dla dłużnika rośnie, a sądowi trudniej uzasadnić dalsze „czekanie” z upadłością.
5) Czy model spłaty wynika z przepływów, a nie z życzeń?
Z perspektywy wierzycieli liczy się nie tylko wysokość redukcji czy rat, ale to, czy harmonogram jest „do udźwignięcia” przy realistycznych założeniach. W praktyce sprawdza się podejście: najpierw prognoza cash flow (wariant bazowy + ostrożny), dopiero potem konstrukcja rat.
6) Czy ryzyko utraty wartości przedsiębiorstwa „tu i teraz” przemawia za szybkim układem, a nie za likwidacją?
To element, który bywa niedoceniany. Jeśli firma ma aktywa o wysokiej wartości jako „going concern” (np. kontrakty, know-how, relacje, licencje, zespół), to dobrze policzona restrukturyzacja ma większy sens. Jeżeli natomiast wartość aktywów jest w dużej mierze materialna i łatwa do likwidacji, argument „ratujmy za wszelką cenę” bywa słabszy.
Co znaczy, że sąd „wstrzymuje rozpoznanie wniosku o upadłość” (i czego to NIE oznacza)
W praktyce przedsiębiorcy i wierzyciele często mieszają trzy pojęcia:
1) wstrzymanie rozpoznania wniosku o upadłość (sąd upadłościowy czeka na rozstrzygnięcie w restrukturyzacji),
2) oddalenie wniosku o upadłość (sąd rozpoznaje i wydaje decyzję merytoryczną „nie ogłaszam upadłości”),
3) zawieszenie/umorzenie postępowania (kategoria proceduralna, zależna od etapu i podstaw prawnych).
Wstrzymanie to przede wszystkim kolejność decyzyjna w sytuacji zbiegu spraw. Kluczowe jest to, że:
- sąd upadłościowy nie musi w tym czasie „nic nie robić” — może badać ryzyka, żądać dokumentów, a w określonych sytuacjach stosować instrumenty chroniące majątek,
- wstrzymanie ma sens tylko wtedy, gdy restrukturyzacja jest realna proceduralnie (wniosek jest złożony prawidłowo, nie jest oczywiście bezzasadny, a dłużnik nie gra wyłącznie na czas).
W praktyce „wstrzymanie” najczęściej oznacza, że sąd upadłościowy czeka na jedno z kluczowych zdarzeń w restrukturyzacji:
- otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego (PPU/PU/sanacja),
- dokonanie obwieszczenia w KRZ i wejście w okres ochronny (typowo przy PZU),
- odmowę otwarcia / umorzenie restrukturyzacji (wtedy sprawa upadłościowa wraca na tor merytoryczny).
To jest istotne dla zarządu i doradców, bo jeśli restrukturyzacja jest „w budowie”, ale dokumenty są nieprzygotowane, sąd upadłościowy nie będzie w nieskończoność czekał. W projektach, które kończą się sukcesem, zwykle widać prostą zależność znaną z badań nad kryzysami płynności: im szybciej firma przechodzi od deklaracji do liczb (cash flow, lista wierzycieli, propozycje), tym większa szansa na decyzje oszczędzające wartość przedsiębiorstwa.
Oś czasu: jak wygląda zbieg wniosku o upadłość i restrukturyzacji „na żywo”
Jednym z powodów, dla których temat budzi tyle emocji, jest tempo. W praktyce spór o to, czy restrukturyzacja „zdąży”, rozgrywa się na poziomie tygodni, a nie miesięcy. Poniższa oś czasu pokazuje typowy przebieg (uśredniony, bo zależy od sądu, trybu i jakości materiału):
- Dzień 0–3: informacja o złożeniu wniosku upadłościowego; firma musi zabezpieczyć dane (dług, umowy, aktywa) i podjąć decyzję o trybie restrukturyzacji.
- Dzień 3–10: tworzenie spójnej mapy długu i krótkoterminowej prognozy płynności (standard 13 tygodni), wstępne propozycje układowe, rozmowy z 3–5 kluczowymi wierzycielami.
- Dzień 7–14: złożenie wniosku restrukturyzacyjnego „na gotowo” albo przejście w PZU z obwieszczeniem (jeśli strategia i dokumenty na to pozwalają).
- Tydzień 2–6: sąd bada wniosek restrukturyzacyjny / procedowane są skutki ochronne; równolegle wierzyciele reagują (zarzuty, wnioski o zabezpieczenie, presja kontraktowa).
- Miesiąc 2–4: w PZU — realne głosowanie i dopinanie układu; w postępowaniach sądowych — spis wierzytelności, zgromadzenia, praca nad planem.
Ta oś czasu pokazuje, dlaczego „wstrzymanie wniosku o upadłość” jest w praktyce wypadkową przygotowania: jeżeli firma wchodzi w proces bez danych, przegrywa z kalendarzem.
Kiedy restrukturyzacja faktycznie blokuje ogłoszenie upadłości (najczęstsze konfiguracje)
Z perspektywy „co się stanie z wnioskiem o upadłość” najważniejsze jest nie samo hasło „restrukturyzacja”, ale etap i tryb postępowania.
1) Wniosek o restrukturyzację jest złożony, a wniosek o upadłość już leży w sądzie
W takiej konfiguracji najczęściej działa mechanizm: restrukturyzacja rozpoznawana jest w pierwszej kolejności, a postępowanie upadłościowe „czeka” na wynik. W praktyce to oznacza dwa możliwe zakończenia:
- restrukturyzacja zostaje otwarta (albo w PZU dochodzi do skutków ochronnych po obwieszczeniu) i wtedy ogłoszenie upadłości w tym okresie jest co do zasady niedopuszczalne,
- restrukturyzacja nie zostaje otwarta / zostaje umorzona / upada formalnie — i sąd wraca do oceny wniosku upadłościowego.
2) Postępowanie restrukturyzacyjne zostało już otwarte (PPU, PU, sanacja)
Po otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego ustawodawca przewidział mechanizmy, które co do zasady wyłączają możliwość ogłoszenia upadłości w tym samym czasie. To ma znaczenie praktyczne: jeśli restrukturyzacja została otwarta, to wniosek o upadłość złożony „w międzyczasie” zwykle nie doprowadzi do natychmiastowej upadłości — natomiast może uruchomić dyskusję o tym, czy restrukturyzacja jest prowadzona rzetelnie i czy nie narusza interesu wierzycieli.
Warto pamiętać o różnicy „operacyjnej” między trybami:
- w PPU (przyspieszonym układowym) kluczowe jest szybkie uporządkowanie listy wierzytelności i doprowadzenie do głosowania,
- w sanacji dochodzą narzędzia głębokiej naprawy (ale kosztem większej formalizacji i często dłuższego czasu),
- w postępowaniu układowym zwykle wchodzi się wtedy, gdy sporność wierzytelności jest większa i trzeba ją „przepracować” proceduralnie.
Jeśli chcesz zrozumieć, czym PPU różni się od innych ścieżek i gdzie najczęściej „wykłada się” praktyka, zobacz też: czym jest przyspieszone postępowanie układowe.
3) Postępowanie o zatwierdzenie układu (PZU) z obwieszczeniem w KRZ
W PZU kluczowym momentem jest obwieszczenie w KRZ (w praktyce często dotyczące ustalenia dnia układowego). To ono uruchamia pakiet ochronny, w tym „tarczę” przed gwałtowną egzekucją i — w ramach ustawowych — blokadę ogłoszenia upadłości w określonym okresie. To jeden z powodów, dla których PZU bywa wybierane w sytuacji, gdy presja wierzycieli narasta „tu i teraz”.
Uwaga praktyczna: ochrona działa wtedy, gdy PZU jest prowadzone profesjonalnie. Obwieszczenie nie jest „magicznym przyciskiem” — jeśli za nim nie idzie spójna mapa długu, propozycje układowe i komunikacja z wierzycielami, sprawa szybko wraca na tory upadłościowe.
Ekonomia decyzji: kiedy układ daje wierzycielom więcej niż upadłość (prosty model liczbowy)
W zbiegu upadłości i restrukturyzacji często pada argument: „wierzyciele i tak wolą upadłość, bo odzyskają szybciej”. Czasem to prawda (np. gdy firma jest pusta i nie ma z czego pracować), ale w wielu przedsiębiorstwach z aktywami „działającymi” jest odwrotnie. Żeby rozmawiać merytorycznie, warto od razu policzyć dwa scenariusze w tym samym standardzie:
- scenariusz upadłościowy (likwidacyjny): sprzedaż aktywów z dyskontem, koszty postępowania, spory, czas, a następnie podział,
- scenariusz układowy (going concern): spłata z przyszłych przepływów, często z karencją i ratami, czasem z częściowym umorzeniem odsetek lub części kapitału.
Poniżej przykład „kalkulatorowy” (uproszczony, ale odpowiada temu, jak w praktyce robi się szybkie analizy decyzyjne):
Załóżmy, że spółka ma dług 5 000 000 zł wobec wierzycieli niezabezpieczonych i aktywa, które w księgach wyglądają na 4 200 000 zł, ale realnie w likwidacji sprzedadzą się z dyskontem.
| Parametr | Upadłość (likwidacja) | Układ (restrukturyzacja) |
|---|---|---|
| Wartość możliwa do uzyskania z majątku | 2 800 000 zł | 0 zł (majątek zostaje w firmie) |
| Koszty postępowania / sprzedaży / spory (szacunek) | 450 000 zł | 150 000 zł (obsługa procesu, koszty transakcyjne) |
| Kwota „do podziału” / „do spłaty” | 2 350 000 zł | 3 250 000 zł (np. 65% kapitału w ratach) |
| Horyzont czasu | 12–36 miesięcy | 24–60 miesięcy |
| Efekt dla wierzyciela (nominalnie) | ok. 47% | ok. 65% |
Oczywiście różnice wynikają z konkretów (zabezpieczenia, branża, sezonowość, relacje), ale logika jest stała: jeżeli firma generuje dodatni cash flow po wdrożeniu zmian, restrukturyzacja ma sens ekonomiczny. Dlatego sąd jest skłonny „dać pierwszeństwo” restrukturyzacji wtedy, gdy widzi, że dłużnik nie tylko chce czasu, ale umie go zamienić w wyższe zaspokojenie wierzycieli.
Kiedy sąd NIE wstrzyma wniosku o upadłość mimo restrukturyzacji (najważniejsze wyjątki)
Pierwszeństwo restrukturyzacji nie jest bezwarunkowe. Ustawodawca zostawił sądowi upadłościowemu przestrzeń na reakcję, gdy wstrzymanie byłoby sprzeczne z interesem ogółu wierzycieli albo gdy restrukturyzacja jest wykorzystywana instrumentalnie.
W praktyce ryzyka „braku wstrzymania” rosną zwłaszcza wtedy, gdy występuje jedna z poniższych przesłanek (często w pakiecie):
- istnieją wiarygodne sygnały wyzbywania się majątku (transfery, sprzedaże „poniżej rynkowej”, nagłe zabezpieczenia na rzecz wybranych wierzycieli, nietransparentne rozliczenia wewnątrz grupy),
- wniosek restrukturyzacyjny jest oczywiście nieprzygotowany (braki formalne, brak danych o wierzycielach, chaos w dokumentach, brak elementarnego planu działań),
- brak realnej zdolności do finansowania działalności w toku restrukturyzacji (firma nie jest w stanie płacić zobowiązań bieżących i nie ma stabilizacji operacyjnej),
- restrukturyzacja jest kolejną „próbą” bez wyciągniętych wniosków (np. poprzednie postępowanie zakończyło się fiaskiem, a obecne nie zawiera twardych zmian),
- zwłoka uderza w wierzycieli bardziej niż potencjalny układ (np. szybko topniejący majątek, ryzyko utraty kluczowych aktywów, nieodwracalne skutki dla masy).
To jest sedno: sąd nie ocenia tylko tego, czy restrukturyzacja „została nazwana restrukturyzacją”, ale czy z perspektywy wierzycieli ma ona sens jako narzędzie wyższej spłaty albo bardziej uporządkowanego zaspokojenia.
„Czerwone flagi” w oczach sądu i wierzycieli (i jak je neutralizować dokumentami)
W sprawach spornych najczęściej wygrywa nie ten, kto ma lepsze hasła, tylko ten, kto ma lepszy materiał dowodowy. Poniżej lista sygnałów, które w praktyce uruchamiają sceptycyzm — oraz tego, co można (i warto) przygotować, żeby nie zostać z samą narracją:
- Nagłe transfery majątku / nietypowe wypłaty: przygotuj rejestr transakcji „wrażliwych” z uzasadnieniem biznesowym, uchwałami i dokumentami (umowy, wyceny, potwierdzenia zapłaty).
- Brak bieżących płatności kluczowych (płace, podatki bieżące, media): pokaż plan płynności (13 tygodni) i mechanizm kontroli wydatków (limity, akceptacje, priorytety płatnicze).
- Chaos w saldach: zbuduj jedną tabelę długu (kapitał/odsetki/koszty, data wymagalności, zabezpieczenia, sporność, status sporu, propozycja układowa).
- „Układ z sufitu”: podepnij propozycje układowe pod model cash flow (wariant bazowy + ostrożny), zamiast opierać się na optymistycznym założeniu „sprzedaż wróci”.
- Faworyzowanie wybranych wierzycieli: jasno opisz zasady bieżących płatności (krytyczne dostawy, koszty konieczne), a wszelkie odstępstwa uzasadniaj w sposób możliwy do obrony.
Sąd może „wstrzymać”, ale jednocześnie zabezpieczać: co to oznacza dla przedsiębiorcy i zarządu
Wstrzymanie rozpoznania wniosku o upadłość nie wyłącza tego, że:
- sąd (albo organ w restrukturyzacji) będzie patrzył na ochronę masy majątkowej,
- decyzje zarządu będą oceniane przez pryzmat tego, czy nie doszło do pokrzywdzenia wierzycieli.
W praktyce to oznacza prostą zasadę zarządczą: jeżeli chcesz, żeby restrukturyzacja „przeważyła” nad upadłością, musisz zachowywać się jak podmiot, który naprawdę porządkuje sytuację, a nie jak podmiot, który próbuje przetrwać kolejne 30 dni.
Odpowiedzialność zarządu: dlaczego „wstrzymanie” to nie parasol (terminy i ryzyka w tle)
Ten wątek często jest przemilczany w artykułach „na szybko”, a w praktyce bywa decydujący dla członków zarządu. Obok pytania czy sąd wstrzyma wniosek o upadłość w trakcie restrukturyzacji, w tle jest drugie pytanie: czy działania są podjęte w czasie, który ogranicza ryzyka odpowiedzialności?
W polskim modelu prawnym obowiązek reakcji na niewypłacalność jest powiązany z terminem złożenia wniosku o upadłość (w praktyce liczonego w dziesiątkach dni; co do zasady przyjmuje się 30 dni od dnia powstania stanu niewypłacalności). Restrukturyzacja może być racjonalną alternatywą, ale tylko wtedy, gdy jest:
- podjęta terminowo (a nie po wielu miesiącach „gaszenia pożaru” bez planu),
- oparta o dane i realny plan płynności,
- prowadzona w sposób, który nie zwiększa ryzyka pokrzywdzenia wierzycieli (bo to wraca w ocenie sądu i w sporach odpowiedzialnościowych).
Dlatego w sytuacji zbiegu wniosków dobrą praktyką jest prowadzenie sprawy „dwutorowo” na poziomie decyzyjnym: z jednej strony budujesz restrukturyzację, z drugiej pilnujesz, aby harmonogram działań (wnioski, dokumenty, decyzje) był możliwy do obrony w razie późniejszych pytań o terminowość i rzetelność.
Co powinno powstać „na stole” przed pierwszą poważną rozmową z wierzycielami (mini-standard danych)
W doradztwie restrukturyzacyjnym jest prosta praktyka: zanim zaczynasz negocjować układ, musisz umieć odpowiedzieć na pytania, które wierzyciel zada w pierwszych 15 minutach. To zwykle nie są pytania prawnicze, tylko finansowe:
- ile dokładnie wynosi dług i jak jest rozbity (kapitał/odsetki),
- jakie są zabezpieczenia i kto jest „zabezpieczony”,
- jaki jest plan płynności na 13 tygodni,
- co zmieniasz w operacjach (marża, koszty stałe, rotacja zapasu),
- jaki jest „most” do układu (kiedy głosowanie, jakie grupy, jaka karencja).
Taki pakiet danych nie tylko pomaga w rozmowach — w praktyce jest też najlepszą odpowiedzią na zarzut „restrukturyzacja to gra na czas”.
Checklista „pierwsze 72 godziny”, gdy dostajesz informację o wniosku o upadłość
To jest fragment, w którym praktyka jest ważniejsza niż teoria. Najczęściej rekomendujemy następującą sekwencję działań:
1) Zamrożenie ryzyk transferowych: wstrzymaj niestandardowe wypłaty, „pożyczki” do podmiotów powiązanych, nietypowe kompensaty.
2) Mapa długu w jednym standardzie: kapitał / odsetki / koszty uboczne / zabezpieczenia / sporność / wymagalność.
3) 13-tygodniowa prognoza cash flow: zidentyfikuj, czy firma utrzyma bieżące funkcjonowanie (płace, podatki, kluczowe dostawy).
4) Wybór trybu restrukturyzacji: PZU (często najszybsze), PPU/PU/sanacja (gdy potrzebujesz sądowej „ramy” i narzędzi).
5) Pakiet komunikacyjny do kluczowych wierzycieli: nie „uspokajanie”, tylko liczby + propozycja rozmów + zasady bieżących płatności.
6) Higiena formalna: kompletność dokumentów, spójne dane, brak sprzecznych wersji — sąd widzi chaos szybciej, niż myśli większość firm.
Ta checklista nie zastąpi strategii, ale minimalizuje najczęstsze powody, dla których restrukturyzacja nie „utrzymuje” pierwszeństwa.
Checklista dla wierzyciela: jak reagować, gdy dłużnik „przechodzi w restrukturyzację”, a Ty masz wniosek o upadłość
Wierzycielom często wydaje się, że w momencie uruchomienia restrukturyzacji zostają bez narzędzi. To nieprawda — po prostu zmienia się „boisko”. Z praktyki wynika kilka działań, które pozwalają chronić interes bez wpadania w emocjonalny tryb „za wszelką cenę upadłość”:
1) Zbierz materiał dowodowy do swojej wierzytelności (umowa, zamówienia, protokoły, korespondencja, saldo, naliczenie odsetek).
2) Zweryfikuj publicznie status sprawy w KRZ i porównaj dane (sąd, sygnatura, obwieszczenia, tryb).
3) Oceń, czy dłużnik ma aktywa „uciekające” (towar, środki pieniężne, należności) i czy potrzebujesz środków zabezpieczających.
4) Sprawdź, czy restrukturyzacja ma ekonomiczny sens: poproś o prognozę cash flow i propozycje — rzetelny dłużnik je pokaże, nierzetelny zacznie unikać konkretów.
5) Pilnuj klasyfikacji swojej wierzytelności (sporna/niesporna, zabezpieczona/niezabezpieczona) — to wpływa na prawa w procesie i wynik głosowań.
6) Myśl w kategoriach wariantów: upadłość bywa potrzebna, ale czasem układ daje wyższą spłatę; w praktyce najskuteczniejsze są działania, które zmuszają dłużnika do „pokazania liczb”.
Tabela: najczęstsze scenariusze i co zwykle dzieje się z wnioskiem o upadłość
| Sytuacja (z perspektywy czasu) | Co zwykle robi sąd | Realny wniosek dla firmy |
|---|---|---|
| Wniosek o upadłość złożony, restrukturyzacji jeszcze nie ma | Sąd bada upadłość; restrukturyzacja „po fakcie” może nie zdążyć | Liczą się dni: szybkie decyzje i gotowe dane są kluczowe |
| Wniosek o restrukturyzację złożony, a potem wpływa wniosek o upadłość | Upadłość zwykle czeka na wynik restrukturyzacji | Priorytet: doprowadzić do otwarcia/ochrony i nie „zepsuć” sprawy brakami |
| Postępowanie restrukturyzacyjne otwarte (PPU/PU/sanacja), a ktoś składa upadłość | Ogłoszenie upadłości w trakcie jest co do zasady niedopuszczalne | Trzeba wykonać plan i nie utracić zaufania wierzycieli |
| PZU po obwieszczeniu w KRZ (okres ochronny), a wierzyciel składa upadłość | Upadłość nie powinna zostać ogłoszona w okresie ochronnym | Warto wykorzystać czas na realne głosowanie i propozycje układowe, nie na „ciszę” |
| Upadłość już ogłoszona | Restrukturyzacja nie jest otwierana, a tocząca się ulega umorzeniu | Na tym etapie myślenie jest likwidacyjne; wcześniejsze decyzje były decydujące |
Przykład z praktyki: kiedy wstrzymanie działa, a kiedy kończy się „twardą” upadłością
Wyobraźmy sobie firmę handlową (sp. z o.o.) z obrotem ok. 18 mln zł rocznie i zadłużeniem 3,2 mln zł wobec kilkudziesięciu wierzycieli. Jeden z większych dostawców składa wniosek o upadłość po 90 dniach opóźnień. Firma ma dwa warianty:
Wariant A (restrukturyzacja realna): w ciągu 2 tygodni powstaje spójna mapa długu, prognoza przepływów, propozycje układowe (karencja + raty + częściowe umorzenie odsetek), a kluczowi dostawcy dostają jasny plan bieżących płatności. PZU jest prowadzone „na gotowo”, a okres ochronny służy do realnego głosowania. W takim układzie wstrzymanie wniosku upadłościowego ma uzasadnienie: wierzyciele widzą, że alternatywa dla upadłości jest policzona.
Wariant B (restrukturyzacja pozorna): wniosek jest składany na szybko, z brakami; firma nie ma środków na bieżące koszty, a równolegle dokonuje nietransparentnych transferów majątku. W tym układzie sąd i wierzyciele widzą wysokie ryzyko pokrzywdzenia. Wstrzymanie staje się dla wierzycieli kosztowne, więc rośnie prawdopodobieństwo, że upadłość wróci na pierwszy plan.
Ta różnica jest fundamentalna: „restrukturyzacja” to nie etykieta, tylko projekt zbudowany na danych i zachowaniach, które da się obronić przed sądem i wierzycielami.
Drugi przykład (częsty w praktyce): bank zabezpieczony i „niewidzialna” część długu
W wielu firmach kluczowym graczem jest wierzyciel zabezpieczony (najczęściej bank lub leasing), a reszta wierzycieli to dostawcy i podwykonawcy. W takich sprawach restrukturyzacja bywa możliwa tylko wtedy, gdy dłużnik rozumie jedną rzecz: zabezpieczenie nie znika, a ekonomika układu zależy od tego, co jest realnie „do negocjacji”.
Przykład liczbowy (uproszczony, ale bardzo typowy):
- kredyt zabezpieczony hipoteką: 6 000 000 zł,
- wartość nieruchomości w likwidacji: 5 200 000 zł,
- pozostałe długi niezabezpieczone: 2 500 000 zł.
Jeżeli dłużnik ignoruje wierzyciela zabezpieczonego i buduje układ „pod dostawców”, ryzykuje, że proces nie ma kręgosłupa finansowego. Natomiast jeśli zaprojektuje propozycje tak, żeby:
- zabezpieczony wierzyciel widział plan utrzymania wartości zabezpieczenia (np. ubezpieczenia, utrzymanie obiektu, brak działań ryzykownych),
- część niezabezpieczona była spłacana z przepływów (np. raty + karencja + redukcja odsetek),
- firma odzyskała zdolność operacyjną (marża, koszty stałe, rotacja należności),
to restrukturyzacja ma argument „dla sądu”: zamiast likwidacji z dyskontem, układ może dać lepszy wynik dla większości wierzycieli.
FAQ – najczęstsze pytania o wstrzymanie wniosku o upadłość w trakcie restrukturyzacji
Czy sąd wstrzyma wniosek o upadłość w trakcie jej restrukturyzacji firmy?
W wielu przypadkach tak — zwłaszcza gdy restrukturyzacja jest formalnie poprawna i ma realną szansę doprowadzić do układu. Nie jest to jednak automatyzm: przy ryzyku pokrzywdzenia wierzycieli albo instrumentalnym „graniu na czas” sąd może odmówić wstrzymania albo podejmować działania zabezpieczające.
Czy samo złożenie wniosku restrukturyzacyjnego wystarcza, żeby „zablokować” upadłość?
Nie. Liczy się etap i jakość wniosku. W praktyce przewagę daje sytuacja, w której postępowanie restrukturyzacyjne zostało już otwarte albo w PZU uruchomiono ochronę po obwieszczeniu w KRZ.
Czy wierzyciel może „przebić” restrukturyzację upadłością?
Może próbować, ale prawo daje restrukturyzacji pierwszeństwo. Wyjątki zwykle wiążą się z ochroną interesu ogółu wierzycieli: np. gdy restrukturyzacja nie ma realnych podstaw albo zwiększa ryzyko wyprowadzenia majątku.
Czy wstrzymanie oznacza, że firma ma spokój na wiele miesięcy?
Nie powinno. Wstrzymanie to czas „na wykonanie pracy”: uporządkowanie danych, propozycje układowe, rozmowy z kluczowymi wierzycielami, zabezpieczenie bieżących dostaw i płatności. Jeśli w tym czasie nic się nie dzieje, upadłość wraca z większą siłą.
Czy sąd może zabezpieczyć majątek, mimo że wstrzymuje upadłość?
Tak. W praktyce instrumenty ochronne (zależnie od trybu i podstawy) mają zapobiec sytuacji, w której czas „wstrzymania” służy do uszczuplenia majątku kosztem wierzycieli.
Ile może trwać wstrzymanie wniosku o upadłość przy restrukturyzacji?
Najczęściej do czasu rozstrzygnięcia „zwrotnego” w restrukturyzacji (otwarcie/odmowa/umorzenie) albo do zakończenia kluczowego etapu ochronnego w PZU. Czas trwania zależy od trybu, kompletności dokumentów i tego, czy firma faktycznie pracuje nad układem.
Co zwiększa szanse, że sąd uzna restrukturyzację za realną?
W praktyce: spójna mapa wierzycieli, prognoza cash flow w standardzie 13 tygodni, jasno wskazane finansowanie bieżącej działalności, propozycje układowe osadzone w liczbach oraz udokumentowane rozmowy z kluczowymi wierzycielami (bank, leasing, największy dostawca).
Jeżeli w Twojej firmie pojawił się zbieg wniosku o upadłość i restrukturyzacji, nie zwlekaj: w takich sprawach decydują tygodnie, jakość danych i spójność działań. W ramach bezpłatnej konsultacji w Warszawie możemy ocenić, czy restrukturyzacja ma realną szansę „utrzymać pierwszeństwo” i jak ułożyć działania, aby ograniczyć ryzyka dla zarządu i wierzycieli.